- A no...widzisz wygrałem- powiedziałem śmiejąc się- a teraz ty jesteś tu, na dole
Puściłem go i podszedłem do przewróconego stołu przy, którym siedziałem. Schyliłem się po butelkę rumu i o dziwo nic tam nie było. Wstałem chwiejąc się na nogach, rękę zaciskając na PUSTEJ butelce.
- Czemu znowu skończył się rum?!- zapytałem wszystkich i samego siebie- no chwila przecież się nie skończył
Rzuciłem butelką o podłogę a ona w cudowny jak by magiczny sposób się rozbiła.
- A teraz uwaga... rozsunonc se- chyba dobrze powiedziałem... ba na pewno dobrze powiedziałem
Zachrząkłem się i zaraz przede mną pojawiło się... bo ja wiem 10 beczułek rumu rozmiaru XXL.
- A teraz moi kamraci pijmy do dna bo jesteśmy piratami i śmierć nas nie dotknie- skończyłem mówić i w tej chwili padłem na ziemie śmiejąc się
Po chwili w mojej ręce pojawiła się butelka rumu... tym razem PEŁNA. Zacząłem pić, aż została do połowy pełna (po rumie jest się (czasem) optymistą) gdy nagle ktoś zabrał mi butelkę. Nadal leżąc podniosłem głowę i zobaczyłem Harona i już kilka sekund później wyleciałem na plecy poza bar w locie zamieniając się w wilka. Usłyszałem trzask i drzwi zamknęły się za mną z hukiem. Chyba nie jest dobrze zadzierać z właścicielem tawerny. Wstałem i otrzepałem się... chyba trochę wytrzeźwiałem (
) podniosłem głowę i zobaczyłem wilka. Ów wilk podszedł do mnie.- A hoj... Jestem Kapitan Fritz Titch najlepszy pijak to znaczy pirat całego wielkiego świata- ukłoniłem się- Szukam Infantil'a mojego starego kamrata.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz