Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yuno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yuno. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 marca 2017

Od Yuno C.D Viper

Otworzyłam oczy ,leżąc na mięciutkim łóżku przepełnionym poduszkami . Uświadomiłam sobie że dalej jestem z obcym , a przynajmniej słabo znanym gościem w jakiejś chatce z dala od mojego domu. Chłopak przypalił mięso które miało dla mnie ostatnią kolacją u niego, postanowiłam kupić mu porządny kawał mięsa w u pobliskiego rzeźnika ,gdyż jeszcze byłam za słaba bo upadku z dużej wysokości , złamałam żebra co przez dłuższy czas próbowałam ukryć jednak zaczęły dać o sobie znać w postaci wielkiego , fioletowego sińca na całej klatce piersiowej i oczywiście w okolicach żeber. Postanowiłam przy okazji zahaczyć o pobliski las aby zebrać lecznicze rośliny. Otworzyłam szafę nieznanej mi siostry basiora i wyciągnęłam moje ubranie które tam ukryłam ,po czym przebrałam się pośpiesznie starając się nie obudzić Vipera i od razu ruszyłam w stronę pobliskiej wioski . Trzymałam w dłoniach monety i szeleszcząc nimi co chwilę ,oglądałam ptaki przemierzające błękitne niebo.Jak na zimę, pogoda wyjątkowo mi sprzyjała , może nie było tak ciepło abym rozstała się z moim ciepłym, niezawodnym płaszczem jednak zdecydowanie temperatura nie była niższa niż 0°C co mi jak najbardziej odpowiadało . Patrzyłam obojętnym wzrokiem na pobliskie chatki , schodząc pośpiesznym krokiem w stronę targów do których zbliżałam się z każdą sekundą,przy okazji wciąż zastanawiając się jakie mięso basior lubi.Stanęłam pewnie moimi wielkimi buciorami na kamiennej uliczce i wzięłam głęboki oddech, gdy miałam już wybrać wielki,dyndający mi przed twarzą kawał mięsa wiszący na haku , dwóch wielkich mężczyzn stanęło tuż przy mnie i ciężko oddychało groźnie mierząc mnie wzrokiem. Odsunęłam się myśląc że panowie się śpieszą i koniecznie muszą być przede mną , w końcu bez sensu wszczynać awantury z samego rana.
-Pani Yuno?-Spytał jeden z nich zaciskając w dłoni wielki , bogato zdobiony topór i plunął na ziemię po czym powrócił do kamiennej pozy nie spuszczając ze mnie wzroku .Zastanowiłam się chwilę , nie miałam pojęcia o co mogłoby chodzić temu gościowi,choć prawdopodobnie znowu ktoś złożył fałszywe oskarżenia o tym że kogoś zamordowałam albo okradłam , wielu tubylców mści się na mnie za zrobienie rozróby podczas walki z harpią która z niewiadomych zaatakowała tą wioskę , przyznaję że podczas walki ucierpiało kilka domów,ale te bestie pozwalają sobie na coraz więcej i coraz chętniej wędrują po całej powierzchni imperium siejąc zamęt a ja po prostu chciałam dać im nauczkę, powinni mi dziękować zamiast wciąż narzekać że jestem szalona i powinnam pójść na ścięcie.Po dłuższych zastanowieniach i widocznym zniecierpliwieniu żandarmerii odpowiedziałam niepewnie.
-Tak, to ja Yuno Masade. - stwierdziłam niecierpliwie wyczekując odpowiedzi.
-Niniejszym została pani skazana na karę śmierci za rzekomą pomoc w ucieczce zbiegowi oraz zawarcie paktu z imperium . - oznajmił , tym razem drugi żołnierz na cały głos aby wszyscy mogli go dobrze usłyszeć. Jego głos nie wyrażał żadnych emocji,najwyraźniej skazywanie na śmierć jest dla niego normą.
-Że co proszę?!-Zamiast pytania z emocji wysze-Nidł piskliwy krzyk który wydobył się z mojego gardła. Na pewno nie poprawiłam swojej sytuacji.
-Proszę z nami..-westchnął poirytowany mężczyzna.Przez moją głowę przelatywały dziesiątki myśli , po kilku sekundach jak najprędzej rozpoczęłam ucieczkę , niemal potykając się o własne nogi. Jedyne najbliższe miejsce w którym mogłam liczyć na pomoc to była chatka w której basior się mną zajął .Gwałtownie zboczyłam z trasy aby ominąć mężczyzn jednak oni wciąż siedzieli mi na ogonie, pomimo tego że byli wyposażeni w ciężkie zbroje i broń , kondycji im nie brakowało, może bym była pełna podziwu gdyby nie to że próbowali mnie za wszelką cenę dopaść. Resztkami sił , zapukałam do drzwi chatki , gdy sama już miałam ją otworzyć, przed moją twarzą pojawił się zdziwiony basior.
-N-nie miałam do kogo przyjść , mieszkałeś najbliżej .-wytłumaczyłam się aby broń Boże basior pomyślał że mi zależy. Natychmiast zamknęłam drewniane drzwi i zaczęłam rozmyślać nad tym co teraz.
-Szlag by to wszystko..czy może chodzić o Megumi?..nie ona przecież nie żyje,chyba.-Powiedziałam do siebie półgłosem .Nagle usłyszałam agresywne walenie w drzwi , Dixon już miał zamiar otworzyć przybyszom , jednak byłam pewna że to owi żołnierze, pośpiesznie skoczyłam na chłopaka nie wiedząc jak zareagować i próbując jakkolwiek wytłumaczyć mu sytuację przyłożyłam pośpiesznie dłoń do ust i pokiwałam na boki głową . Poczułam chłodny wiatr więc pośpiesznie odwróciłam się szukając jakiejkolwiek broni w kieszeni mojego płaszcza, na moje nieszczęście broń zostawiłam na łóżku. Przed nami stanęli mężczyźni i patrząc na mnie zastanawiali się jak zareagować. Gdy zrozumiałam jak to wygląda , powoli postawiłam się do pionu aby nie pozorować żadnych niepożądanych bojowych zachowań. Viper próbował wytłumaczyć się z niezręcznej sytuacji , przynajmniej tak to wyglądało, ja w pełnym skupieniu obserwowałam szparę pomiędzy gościami w metalowej zbroi . Znalazłam mały nóż przywiązany z tyłu do paska od mojej spódnicy i wbiłam go pośpiesznie w udo jednego z mężczyzn i w pełnym skupieniu przeskoczyłam nad rannym . Obejrzałam się za siebie i ujrzałam czarno-białego basiora biegnącego za mną więc uczyniłam to samo i także zmieniłam się w wilka.Wcisnęłam się pomiędzy dwa grube pnie i zniknęłam w gęstwinie drzew.Po kilkunastu sekundach oddaliłam się wystarczająco od wioski i zatrzymałam się naglę zmieniając się w człowieka, basior biegnący za mną nie zdążył zahamować i z dużą siłą popchał mnie do przodu a ja ''pojechałam'' pół metra do przodu po mokrej trawie mokrej od resztek śniegu.
-Ał..-zaśmiałam się mimowolnie pod nosem ,przyglądając się lasu i wypatrując goniących nasz żołnierzy.-Chyba odpuścili ..-stwierdziłam niepewnie .
-Nie sądzę , raczej nas po prostu zgubili..-Basior zmienił się z powrotem w człowieka i otrzepał się ze śniegu.
-Racja..o właśnie, nie mam pojęcia o co tu chodzi ale sorry że cie w to wplątałam .-Powiedziałam zgarniając włosy z twarzy.Czułam się winna, uciekając usłyszałam jak jeden z oskarżycieli wplątał w to także Vipera twierdząc że ze mną współpracuje.
-Co tu się tak właściwie stało? -Spytał po chwili ciszy.
-Myślę że może chodzić o moją siostrę..-Rozmyśliłam się patrząc na niebo.
-Siostrę?-Spytał uśmiechając się delikatnie.
-Tak ma długie nogi i duże cycki..-Stwierdziłam śmiejąc się z lekką kpiną w głosie.
-Przecież nie o tym mówię.-Wytłumaczył się pośpiesznie.Ja jedynie odpowiedziałam mu krótkim uśmiechem.
-Teraz jestem ci winna, w końcu tyle już dla mnie zrobiłeś , u kolejnego mam dług, znowu z mojej winy. -Patrzyłam na chłopaka czekając na jakąkolwiek odpowiedź?
(Viper? spoko , moje było gorsze xd)

wtorek, 21 lutego 2017

Od Yuno Do Tantum

Biegłam z wielką kulą ubitego śniegu z wielkiej góry z zamiarem stworzenia ogromnego bałwana .
-Jeszcze tylko trochę!-Krzyknęłam przyciszonym głosem , pchając z trudem ogromną kulę śniegu . Przerwałam natychmiast słysząc trzeszczenie w pobliskim lesie . Nie odezwałam się ani słowem , obserwowałam las w całkowitym bezruchu . Spomiędzy cienkich pni pokrytych grubą warstwą śniegu wyłonił się białowłosy chłopak o niebieskich oczach . Nie przejęłam się obcym i wznowiłam budowę . Po chwili postawiła śnieżną głowę na samej górze bałwana i zaczęła ozdabiać jego twarz . Za oczy i uśmiech posłużyły kamienie leżące gdzieś pod grubą warstwą śniegu , brakowało jeszcze jednego -marchewki .
-Kurczę..-powiedziałam w myślach , ja jak to ja musiałam zapomnieć wziąć ją z chatki . Cały obszar wokół bałwana obłożyłam ciemnymi głazami aby choć trochę wyróżniał się wśród białego śniegu . Natychmiast zmieniłam się w wilka i pobiegłam do pobliskiej wioski . Z powrotem przybrałam moją ludzką postać i przeszłam przez kamienną uliczkę pełną ludzi , wilkołaków i innych odmieńców . Rozglądałam się po straganach jednak w żadnym nie było śladu marchewki , zawiedziona miałam już wracać gdy zauważyłam grubego mężczyznę który wziął w rękę ostatnią marchewkę i miał zamiar ją wyrzucić.
-Stój! Proszę pana , mogę ją wziąć?-Spytałam zdyszana.
-A bierz ją , tylko że jest zgniła , nie radziłbym ją zjeść.-Powiedział podciągając co chwilę nosem .
-Nie ważne , nie mam zamiaru jej jeść.-Powiedziałam uśmiechając się ,wzięłam marchewkę z suchych rąk mężczyzny i pobiegłam w stronę bałwana. Marchewka może nie wyglądała zbyt apetycznie ale to niezbędna część każdego bałwana. Z daleka ujrzałam czarne głazy otaczające mój twór i z zawrotną prędkością pobiegłam w jego stronę. Wsadziłam na miejsce marchewkę i z dumą założyłam na jego ''szyi'' stary babciny szal .
-Gotowe !-Uśmiechnęłam się promiennie i z dumą oglądałam dzieło .Nagle gdzieś spomiędzy gór rozległ się potężny hałas wywołany przez wybuch .. sama z resztą nie wiem czego .
-O kur-Przeklęłam widząc potężną lawinę pędzącą w moją stronę, co sił zaczęłam uciekać w stronę lasu z każdym krokiem moje buty coraz głębiej zapadały się w śnieg. Gdy w końcu zapadłam się po kolana , lawina zasypała mnie przykrywając wszystko białym puchem .
-Kurde nic ci nie jest?!-Usłyszałam męski głos i po chwili moje oczy oślepiło światło . Ujrzałam twarz chłopaka którego spotkałam wcześniej .
-Nie..chyba nie. -Powiedziałam dość oszołomiona. Z trudem wygramoliłam się spod śniegu i wstałam otrzepując się z niego .
-Nie!!-Krzyknęłam widząc zniszczonego bałwana , klęknęłam przy nim i zaczęłam go odbudowywać jednak nim dłużej próbowałam tym bardziej mój twór się niszczył .-Richard! -Powiedziałam przytulając resztki dolnej kuli.
-Richard? Na prawdę dałaś mu imię ? -Spytał śmiejąc się pod nosem.
-Tak ..-Stwierdziłam i powróciłam do pionu . -Dzięki tak w ogóle.-Przypomniałam sobie że jeszcze nie podziękowałam nieznajomemu za wydobycie mnie z grubej warstwy zimnego śniegu . -Mam na imię Yuno . -Przedstawiłam się zanim chłopak zdążył jakkolwiek zareagować .
-Tantum . -Odpowiedział uśmiechając się .
-Mam teraz u ciebie dług . -Zaśmiałam się przyjaźnie do chłopaka.

(Tantum ? przepraszam za długość ale nie potrafię jeszcze twoją postacią kierować :3 sorry jak cie zawiodłam ;-; )

sobota, 11 lutego 2017

Od Yuno C.D Viper

Bez dłuższego zwlekania ruszyłam w stronę tajemniczego światła które emitowało niebieską manę , było ono dość daleko ,dzieliło mnie od lasu w którym owe światełko się znajduje ,wielkie pole skąpane w rosie i krótka dróżka która zmieniła się w jedno , wielkie bagno po obfitych deszczach .
-No trudno..-powiedziałam sama do siebie i niechętnie ruszyłam przed siebie. Oczywiście biegnąc z góry musiałam się poślizgnąć i znaczną część drogi przejechałam na tyłku obijając się przy okazji o kamienie . Lekko oszołomiona wstałam , otrzepałam mój płaszcz z błota i traw które zebrałam podczas mojej ''przejażdżki'' i poszłam przed siebie dość zmieszana . Gdy wkroczyłam na tereny wielkiego pola , postanowiłam przez niego przebiec i to był prawdopodobnie mój największy błąd , cała moja twarz i nogi były podrapane od ostrych traw a stopy bolały od ciągłego wpadania na małe , ostre skały .Zatrzymałam się tuż przy lesie w którym niezwykłe światełko zaczęło świecić pełną mocą i rozświetliło cały wielki las, byłam bardzo ciekawa jaki ktosiek emanuje owym błękitnym światłem więc pewnym krokiem ruszyłam przez ''bagna'' zatapiając się w nich po kostki i gdy miałam już postawić mojego zabłoconego buta na suchej ziemi pokrytej martwą korą i liśćmi ktoś przerwał mi to krzycząc z całych sił.
-Stop!!-To był głos dziewczynki , zapłakanej i wyraźnie zmęczonej .Widziałam tylko jak uchyla się trawa na wielkim polu i nagle wyłoniła się młódka o długich,kręconych blond włosach związanych w dwa kucyki różowymi kokardkami i w skromnej , biało-niebieskiej sukni w falbanki . Zdecydowanie pojęcie margines społeczny jest dla niej obcy , widać było że jej rodzice biedy nie klepią . Gdy mnie zobaczyła natychmiast się zatrzymała , nie wiem czy przestraszył ją mój nóż w ręku czy to że jestem od niej jakieś dwa razy wyższa ale dziewczynka wyglądała jakby miała za raz uciec więc pośpiesznie zmieniłam swoje nastawienie, schowałam nóż i uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Co się stało?-Powiedziałam szczerząc się dość sztucznie co najwyraźniej to młode dziewczę zauważyło gdyż patrzyła się na mnie jak na wariata, natychmiast więc zaprzestałam udawania miłej , rodzinnej osoby i wróciłam do swojej miny nie wyrażającej żadnych uczuć .
-Jakiś potwór ukradł mi mój naszyjnik który dostałam od mamusi .. no bo wiesz że ten naszyjnik zdobył mój praprapraprapradziadek Witold Von..-W tym momencie przerwałam dziewczynce , jej ton wyraźnie się zmienił , zaczęła się przechwalać i opowiadać historię która mnie kompletnie nie interesuje .
-Świecił na niebiesko? - Spytałam nie chcąc przedłużać dialogu .
-Tak! Widziałaś go?!-Pytała dociekliwie blond włosa niewiasta jednak ja nie miałam zamiaru tracić czasu na dalsze , niepotrzebne rozmowy i pobiegłam najprędzej jak potrafiłam , moje nogi z całą siłą wbijały się w podłoże i rozrzucały na boki martwą korę z drzew .Zauważyłam małe światełko świecące między rozgałęzieniem drzew , poszłam w jego stronę jednak to co ujrzałam zdecydowanie ostudziło mój zapał , wielki , czarny smok trzymający w pysku naszyjnik z niebieskim kamieniem . Smok widząc mnie zaczął uciekać , nie mógł odlecieć w tym gąszczu jednak z bieganiem też radził sobie całkiem nieźle , niezaprzestając pogoni zmieniłam się w wilka i zdecydowanie przyśpieszyłam , gad blokował mi drogę machając ogonem przez który cały czas musiałam przeskakiwać, bestia nie przejmowała się przeszkodami , wszystko taranowała jednak to ja musiałam przeskakiwać przez powalone kłody i wielkie głazy . Smok nagle rozprostował skrzydła , stanął przy klifie i spróbował odlecieć , pośpiesznie ugryzłam go w ogon , on zaryczał przeraźliwie i wypuścił skradziony naszyjnik , nagle zaczął wierzgać całym swoim ciałem , zmieniłam się spowrotem w człowieka aby odzyskać przyczepność , w końcu kciuki się przydają jednak nie tym razem , smok poleciał wysoko w górę po czym popędził z zawrotną prędkością w dół i machnął zamaszyście ogonem . Ja wleciałam wysoko w górę i spadłam bezwładnie na dół a bestia odleciała na swoich potężnych skrzydłach . Patrzyłam się przez chwilę na odlatującego smoka i na spadający naszyjnik z dziwnym spokojem w oczach .Wiedziałam że i tak nic z tym nie zrobię , spadłam na ostre kamienie znajdujące się tuż przy klifie z którego smok odleciał i potoczyłam się w stronę rzeczki . Wstałam ostatkami sił i zobaczyłam że po drugiej stronie znajduje się wielka gałąź na której zawieszony jest skradziony kamień , stanęłam na krawędzi i sięgnęłam po naszyjnik , uradowana zacisnęłam naszyjnik w dłoni i gdy już miałam wracać , grunt pod moimi nogami gwałtownie się osunął , poczułam lodowatą wodę .Woda najprawdopodobniej płynęła z pobliskich gór gdyż była ona niezwykle zimna , jest środek zimy więc to nic dziwnego jednak nie przypuszczałam że dziś uczepi się mnie pech bo zwykle wszystko szło raczej po mojej myśli.Walczyłam z potężnym nurtem wody który nie wyglądał jakby się miał uspokoić.
-No dalej!-Powiedziałam sama do siebie próbując z całych sił złapać się gałęzi która nie wyglądała zbyt stabilnie jednak nie miałam wyboru . Złapałam się z całej siły moimi sinymi z zimna dłońmi i podciągnęłam się. Położyłam się na brzegu próbując złapać oddech , nagle wszystko zatopiło się w czerni , starałam się ruszyć jednak to były tylko desperackie myśli , nie mogłam nawet ruszyć ręką . Widziałam tylko jeszcze naszyjnik odpływający z nurtem wody .Miałam sen , bardzo niewyraźny siedziałam gdzieś na pięknej polanie z dwójką ludzi , najprawdopodobniej ci ludzie to moi rodzice , śmiałam się i plotłam wianki z kwiatów , jak za dzieciństwa . Zawsze rano chodziłam na tą polanę i rozmyślałam nad wieloma
rzeczami , plotłam wianki albo po prostu oglądałam chmury . Jednak wiem że to wszystko już nie wróci , nie po tym gdy moi rodzice zginęli , nie po tym jak moja wioska spłonęła . Teraz jestem zupełnie inną osobą , to dziwne że dobrze mi z tym , jakoś nie lubię dziecka siedzącego gdzieś w czeluściach mojej duszy, potrafi tylko przynieść problemy. Sam sen był bardzo krótki , nagle wstałam i gdzieś pobiegłam , nie wiem co było dalej wszystko spowiła mgła i nagle ujrzałam oślepiające światło .Obudziłam się gdzieś.. tak właściwie nie wiem gdzie , przez kilka dobrych sekund patrzyłam się ślepo w sufit gdy nagle się wybudziłam i siadłam na łóżku na którym ktoś mnie posadził.
-Gdzie ja jestem? - Pomyślałam rozglądając się dookoła . Rozciągnęłam się i ziewnęłam mimowolnie .Spojrzałam przez okno , było około popołudnie, okolice nie były mi raczej znane.Czułam się dość dziwnie , to wszystko wybiło mnie z rytmu, wstałam i podeszłam bliżej kominka aby się ogrzać i osuszyć moje włosy. Zauważyłam że w pobliżu leży mój czarny płaszcz, ktoś go wyczyścił z błota i osuszył. Miałam mętlik w głowie , kto niby chciał by się mną zająć ? zawsze czułam się jakby niewidzialna, ludzie po prostu nigdy nie zwracali na mnie uwagi więc przyzwyczaiłam się do takiego życia . Pośpiesznie sprawdziłam czy mam przy sobie mój nóż , na szczęście był przyczepiony do spódniczki , z ulgą usiadłam i zapomniałam o wszystkich moich troskach .
-O , w końcu się obudziłaś -ktoś odezwał się za mną , odwróciłam się gwałtownie i złapałam mój niezawodny krótki nóż w rękę. Przede mną stanął młody chłopak o brązowych włosach i raczej przyjaznym wyrazem twarzy . W ręku trzymał dwa kubły z gorącym mlekiem .
-Masz , ogrzej się.-Dał mi do ręki drewniany kubeł z mlekiem , spojrzałam niepewnie na niego , napój nie wyglądał na otruty więc postanowiłam zaryzykować i napić się go .Patrzyłam wciąż na chłopaka który nie wyglądał jakby miał coś zrobić jednak ja wolałam zachować wszelkie środki bezpieczeństwa i wciąż zaciskałam w ręce nóż.
-C-co się stało? gdzie ja tak właściwie jestem?- Spytałam nie mogąc dłużej się powstrzymać.
-Znalazłem cie przy rzece, głupio było cie tak po prostu zostawić.-Powiedział pewnie , jednak ja czułam się raczej niezręcznie ,sama w jakimś zadupiu z obcym kolesiem.
-Em ..dzięki za pomoc ale ja już lepiej pójdę .-Wzięłam płaszcz w ręce ,schowałam do kieszeni nóż i zarzuciłam go na siebie.
-Czekaj-Powiedział , ja otworzyłam drzwi jednak szybko je zamknęłam . Na zewnątrz szalała zamieć. Obróciłam się spowrotem w stronę chłopaka cała przemarznięta i w śniegu.
-Mam na imię Yuno ..-powiedziałam , byłam pewna że dziś jeszcze nie opuszczę tej chatki .
-Viper. -Uśmiechnął się przyjaźnie.
-Długo spałam? -Spytałam próbując jakoś rozluźnić atmosferę.
-Jakieś 4 godziny..-powiedział śmiejąc się pod nosem. -Może chciałabyś się przebrać? mam jeszcze kilka starych ciuchów po siostrze.-Stwierdził po czym otworzył starą szafę w sąsiednim pokoju. Wybrałam jedną sukienkę, wyglądała bardziej na piżamę jednak tylko ona wydawała mi się odpowiednia . Bez dłuższego zwlekania poszłam do małego pokoju który służył za sypialnię i przebrałam się ze śmierdzących, brudnych ciuchów w ładną, białą sukienkę z falbankami i fioletową kokardą z boku . Czułam się w niej trochę jak dziecko jednak nie mogłam ukryć faktu że mi się spodobała. Poszłam do pokoju w którym się obudziłam i siadłam spowrotem przy kominku który dawał przyjemne ciepło.

<Viper? sorry że taki słaby, nie mam pojęcia jak kierować twoją postacią xd następnym razem bardziej się postaram>

niedziela, 5 lutego 2017

Od Yuno

Szłam wieczorem wąską dróżką między małymi domkami i dziesiątkami straganów czy karczm . Dziś , w tą chłodną , wiosenną noc zrobiłam wyjątek i moją krótką , białą kurtkę zastąpił długi , czarny płaszcz . Rozejrzałam się w okół , w okolicy raczej pusto , cicho mogłoby się wydawać że nie ma tu żywej duszy , jednak ten błogi spokój jak zwykle zakłócili strażnicy którzy znów wbili do pobliskiej karczmy i awanturują się o ciągłe bójki . Widząc to postanowiłam tam pójść , może chociaż się z kogoś pośmieję . Podbiegłam do uzbrojonych po zęby facetów i z trudem przecisnęłam się pomiędzy nimi , kiedy w końcu wciągnęłam maksymalnie brzuch i zaczęłam wypychać się rękami udało mi się dostać do środka zatłoczonego budynku . Wszędzie była krew , kufle z wylanym piwem i pijacy którzy nawet nie myśleli o tym aby przestać się bić.Usiadłam na taborecie i poprosiłam grubą babkę stojącą za ladą i wpatrzoną w bijących się mężczyzn . Z początku nie reagowała więc dość zmieszana powtórzyłam , jednak ona znów nic nie zrobiła . Zniechęcona, poszłam w stronę stolika przy którym siedział ktoś , tak właściwie nie wiedziałam jeszcze dokładnie kto jednak wydawał mi się on niezwykle bliski . Wszystko nagle ucichło gdy strażnicy w końcu wytargali buntowników na zewnątrz i jakby nigdy nic zaczęła grać wesoła , skoczna muzyka , wszyscy zasiedli do stolików ,zaczęli śmiać się i głośno rozmawiać uśmiechając się przy tym niezwykle szczerze. Widok ten niezwykle mnie zdziwił , jestem nowa w okolicy , mieszkałam na drugim końcu wyspy jednak nie spodziewałam się że tu klimat i ludzie będą tak inni . Zaśmiałam się cicho pod nosem po czym znów odwróciłam się w stronę owej osoby , gdy tylko ujrzałam jego sylwetkę domyśliłam się że to Averash , siedział koło jakiegoś rudego chłopaka i rozmawiał z nim raczej spokojnym tonem. Moją pierwszą myślą było dołączenie do nich jednak gdy uświadomiłam sobie że może on rozmawiać o sprawach ''służbowych'' natychmiast zawróciłam .
Wyszłam na zewnątrz i ruszyłam na najbliższą górę , usiadłam na moim płaszczu który dokładnie przeprasowałam rękami i oglądałam księżyc . Nagle moim oczom ukazało się małe światełko świecące w oddali .

(Ktoś? Sorki że takie krótkie ,druga części będzie dłuższa :3 )

piątek, 6 stycznia 2017

Yuno Masade

R a n g a: Rekrut
 
W ł a ś c i c i e l: 
howrse wikiwikirazy2

 Jeśli ci na czymś zależy,
walcz o to do ostatniej chwili
I m i ę: Yuno
N a z w i s k o:  Masade
P s e u d o n i m: mama oraz siostry mówiły na nią Shiro (z jap. Biała)
P ł e ć: Wadera
T e r e n: Blekheart
R a s a: Wilkołak
C h a r a k t e r: Yuno to ciekawska,cicha i miła osoba. Gdy zostanie poproszona o pomoc,często udzieli wam jakiejś rady,jednak gdy nie jesteś z nią w bliskich relacjach,raczej nie licz na więcej .W tłumie obcych czuję się niezręcznie,dlatego też często nie przyjmuje zaproszeń na wszelakiego rodzaju eventy , nawet jeżeli poprosi ją ktoś bliski,jeżeli jednak zrobi jakimś cudem wyjątek i zgodzi się, wiedz że albo tak bardzo jej się nudzi że zgodziła się na te męki ,lub tak bardzo cię lubi że nie miała serca odmówić.Mimo tego że na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco oschła i może nudna to Yuno w gronie przyjaciół na prawdę staje się zupełnie inną osobą,z cichej szarej myszki zmienia się w towarzyską ,otwartą osobę z którą możesz pogadać na każdy temat. Jednak stanie się jej przyjacielem od razu,jest bardzo nieufna wobec obcych więc to ty musisz przełamać pierwsze lody a jej odpowiedzi najprawdopodobniej będą brzmieć tak lub nie przez co Yuno nie ma wielu przyjaciół. Mimo że nie lubi w sobie swojej nieśmiałości,to dzięki temu jej przyjaciele są najprawdziwsi ,bo tylko oni chcieli się z nią pomęczyć .Gdy nie możesz nigdzie znaleźć tej niezdecydowanej wadery ,bardzo możliwe jest to że Yuno siedzi sobie gdzieś głęboko w lesie i znów szkicuje sobie swoje ulubione leśne stworzenia jakimi są odziwo jelenie. Mimo tego że za raz po królikach ,wydają się być najmniej magicznymi stworzeniami w tutejszych lasach,to właśnie one najbardziej fascynujące waderę.Jako człowiek jest bardzo dobrą wojowniczką i bez zwątpienia zabije tych którzy szkodzą jej rodzinie czy przyjacielom i nie licz raczej na długie konwersacje i żalenie się o tym co jej w tobie nie pasuje, i tu ukazują się kolejne cechy takie jak stanowczość czy niestety zmniejszone poczucie moralności wobec nieprzyjacół .Yuno często bardzo się stresuje gdy ktoś na niej polega i mimo tego że rzadko kiedy nie wywiązuje się ze swoich obowiązków to i tak czuję ogromną presję i ciężar spoczywający na jej barkach ,co tylko jeszcze bardziej ją dominuje.Jeżeli wyraźnie kogoś zawiedzie , na pewno nie będzie spała po nocach póki ci tego nie wynagrodzi i nie dostanie od ciebie jasnego znaku że już się nie gniewasz , w oczach innych może wydawać się to śmieszne i niepoważne jednak ona traktuje to śmiertelnie poważnie. A jeżeli już poruszam temat niepowagi itp. to warto uwzględnić też to że dziewczyna nigdy nie bierze żartów na poważnie, ogółem oprócz bliskich jej sercu osób na tym świecie nie bierze absolutnie nic na poważnie i mimo tego że próbuje ukrywać swoje "wewnętrzne dziecko" to najwyraźniej robi to nieudolnie gdyż nawet na pogrzebie potrafi wybuchnąć śmiechem czy niekontrolowanie szczerzyć się do biednego nieboszczyka. Ma wyraźne kłopoty z ukrywaniem jej uczuć czym dawno przestała się przejmować jednak w obecności kogoś kto jej się spodobał nie potrafi utrzymać kontaktu wzrokowego czy po prostu uśmiecha się jak diabeł przez co często po prostu omija owe osoby.Nienawidzi gdy ktoś jest namolny i wtrąca jej się w konwersacje i mimo tego że na ogół jest miła ,przynajmniej próbuje taka być to w pobliżu wygadanych czubków którzy nie wyglądają jakby mieli zamknąć swoją niewyparzoną gębę potrafi być szczera do bólu przy czym czasem powie kilka niecenzuralnych słów. Od razu też dodam że Yuno zdecydowanie nie ma smykałki do dzieci,,zwłaszcza tych noworodków z przerośniętą głową która wygląda jakby za raz miała odpaść,boi się że zrobi im przez przypadek krzywdę lub nagle przestaną po prostu oddychać a dziewczyna nie będzie wiedziała co zrobić i mimo tego że jej obawy są zdecydowanie przesadzone to jeśli chcesz zatrudnić ją jako nianię,radzę ci,lepiej tego nie rób.
Z m i a n y: Jej futro pierwotnie było czarno białe ,jej oczy w ciemności zaczęły świecić białą maną. Mordowanie przestało być dla niej przeszkodą,zdobyła także zdolność teleportacji na odległość do 100 m i oddychania pod wodą.
M o c e: 
 Wilk:
  • teleportacja,oddychanie pod wodą,duża wytrzymałość
Człowiek:
  • teleportacja,kontrolowanie magii ,widzenie w ciemności.
S t a n o w i s k o: -
W i e k:18 / 8 czerwca
C e c h y C h a r a k t e r y s t y c z n e: 
  • Jako Wilk,oprócz magii nie ma zbyt wielu zdolności oprócz panowania nad magią czy teleportacją ,ma dobry węch i słuch oraz dobrze się skrada ,poza tym jest bardzo wytrzymała i dobrze pływa.
R o z p o z n a w a l n o ś ć: Kolczyki na uchu
W y g l ą d: Yuno posiada gęstą,białą sierść,niebieskie wzory na futrze oraz długie pióra na grzbiecie i głowie .Jej uszy często ozdabiają złote kolczyki,często nosi także złoty naszyjnik z szafirem który zastępuje jej ten który dostała od matki. Jako człowiek Shiro posiada długie,ciemne włosy ,opaskę z kwiatami na głowie oraz duże,zielone oczy które w promieniach światła wydawać się mogą turkusowe .W zimniejsze dni przyodziewa białą kurtkę z polarem ,jednak nigdy nie rozstaje się ze swoją spódniczką z gorsetem,często także nosi czarne rękawiczki co uzupełnia jej imidż. Mimo tego że jej wygląd na co dzień jest niezwykle elegancki to w nocy nosi długą,luźną koszulę a jej włosy spięte są w kucyk lub niedbały kok co pozbawia ją całej kobiecości .Gdy musi się bardziej ubrudzić natychmiast ze swojej spódniczki przerzuca się na czarne spodnie które porównać można do legginsów oraz pierwszą lepszą starą koszulkę znalezioną w czeluściach szafy.
O r i e n t a c j a: Heteroseksualna
Z a u r o c z e n i e: Jest tu nowa,za wcześnie na jakiekolwiek miłostki.
H i s t o r i a: -
C i e k a w o s t k i:
  • boi się lalek.
  • gdy jest smutna często gra na pianinie .
  • bardzo lubi deszcz oraz obserwowanie piorunów podczas burzy.
J a k o C z ł o w i e k: 
O c e n a:0/0
G ł o s:  
Intelekt: 85
Wytrzymałość: 30
Siła: 60
Zwinność: 35
Bonusy: -