Nie wiem co się działo.. jedyne co wiedziałem to.. ciemność, mroczna,
ciemność. Czułem jedynie ból który mijał.. nie wiem co się działo... i
nagle biel, biel tak intensywna jak rozszczepiona kość, otworzyłem
oczy... Widziałem biel, nic po za tym... i nagle uderzenie... po czym
leżałem na ziemi... byłem cały zakrwawiony, nie mogłem się ruszać,
niedaleko mnie było powalone drzewo, ujrzałem przebłysk wspomnienia...
zostałem rzucony o to drzewo, wystraszyłem się... zastanawiałem co się
stało i nagle.. prze głowę przebiegła mi jedna myśl " Gdzie jest
Inka!?", zacząłem powoli wstawać...ból przeszywał moje ciało na wylot...
czułem się jakby wszystkie moje kości łamały się.... Lecz mimo to..
wstałem... przeszedłem kawałek, las był cichy i ciemno.. była noc...
- Jak długo leżałem?- zapytałem sam siebie...
W ziemi zobaczyłem ślady, osiem śladów... poszedłem w stronę w którą się kierowały...
Droga była długa i bolesna... cały czas szedłem...
Doszedłem do jakiejś watahy, wilki bez trosko sobie biegały po łące..
Podszedłem pod ukryciem.. znalazłem się przy jaskini Alph...
- No wreszcie, co tak długo!- warknął jeden głos
- Mieliśmy pewne problemy...
- Nie obchodzi mnie to! Macie szczęście, że zdążyliście!
- Wiemy, przepraszamy.
- Puśćcie mnie!- warkną trzeci głos... rozpoznałem go.. to była Inka
Krew się we mnie zagotowała, Inka stała się dla mnie ważna.. nie
chciałem by coś jej się stało, nagle cały ból przestał istnieć...
wbiegłem do jaskini...
- Wypuście ją!- warknąłem i przybrałem postawę do walki
- Znowu ty!
Wilk rzucił się na mnie, przypomniałem sobie o pewnej zdolności..
zmieniłem się w cień, wydostałem się z uścisku wilka... użyłem mgły..
tylko ja coś widziałem.. wtopiłem się w cień jednego z nich, po czym
jednego po drugim wybijałem... gdy został mi już tylko do pokonania
Apha.. okazało się.. że go nie ma... podszedłem do Inki...
- Wszystko w porządku?
- Tak..
- Chodźmy stąd!
Wyprowadziłem Inkę z jaskini, szybko poszłyśmy w stronę watahy.. droga
wydała się szybsza... dopiero w watasze przypomniały mi się rany, przed
granicą ból ponownie przeszył moje ciało, zatrzymałem się...
- Wszystko ok?
- Tak.. nie... trochę mnie boli...
- Chodź do medyka...
- Dobry pomysł...
Poszliśmy do medyka... szybko mnie opatrzyła... Inka czekała przed jaskinią...
- Już jest ok.. - powiedziałem do niej z lekkim uśmiechem... - to co.. chcesz coś teraz robić?
<Inka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz