W tamtej chwili aż się we mnie zagotowało.
- Miejsce wybrałam takie bo chciałam. I nic ci to tego. - wycedziłam
przez zęby. - Zachowujesz się jak cham i nie wrzeszcz na mnie. -
powiedziałam oststnie słowa z lekką urazą. - Skoro sprawiam ci ,,aż
takie problemy'' mogłes nie zawracac sobie głowy kims takim jak ja. -
odwróciłam od niego wzrok. - Jak widzisz umiem sobie poradzić sama, nie
potrzebuje twojej pomocy. Teraz możesz już sobie isc. - znowu zaczęłam
nucić kolejną piosenkę, lecz w połowie wyrazu głos mi się załamał i
zaczęłam głosno płakać. No pięknie, jeszcze musiałam się przed nim
rozklejać...
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz