Spacerowałam
po terenach zastanawiając się nad sensem bycie. Spacerowałam i
spacerowałam, aż łapy odmówiły mi posłuszeństwa, nie miałam już sił.
Czułam się pusta, pamiętałam czas, kiedy nazywałam się Dalbia i miałam
narzeczonego, brakowało mi tego, jednak nie chciałam stać się tym samym
czarno niebieskim wilkiem, który miał miękki charakter, wolałam być
sobą. Wspomnienia zadawały mi ból, chciałam zapomnieć o przeszłości o
Dian'ie, i nawet o Ozariasie, który jakiś czas temu odszedł, było mi
smutno, wszyscy moi przyjaciele odeszli, byłam sama, sama jedyna w tej
watasze, nie miałam już przyjaciół każdy rozpoczął nowe życie w innej
watasze. Było mi smutno, leżałam na ziemi z pyskiem pod łapami.
Płakałam, czułam się naprawdę samotna, nigdy wcześniej się tak nie
czułam, chciałam odejść, ale widziałam, że będzie mi jeszcze ciężej niż
tu, myślałam dalej, szukałam czegoś co było by plusem przebywania w tej
watasze, w tej i każdej innej, myślałam czy nie skończyć tego, czy nie
skończyć z sobą. Znowu zaczęłam spacerować, z pyska skapywały mi łzy,
czułam się jak stara szmatka, którą można od tak po prostu wyrzucić. nie
chciałam już żyć, ale wiedziałam, że muszę zostać, przecież los może
dać mi mały promyczek nadziei, gdzieś w głębi czułam małe światełko
nadziei, która mnie tu trzymała. Spojrzałam w niebo, widziałam jak patki
w świetle księżyca latają sobie spokojnie. Czułam, że wolała bym być
tam gdzie Ozarias lub Dian. Czas płynął, a ja cięgla siedziałam na
skałach, nawet nie wiedziałam, czy wciąż jestem w watasze, postanowiłam
wrócić, po drodze spotykałam parę jeleni i zająców, jednak nie
interesowały mnie, ze spuszczonym łbem szłam do swojej jaskini, nagle
uderzyłam w coś, gdy spojrzałam zobaczyłam, że to jakiś wilk/wilczyca.
Stanęłam prosto.
- Prz.. przepraszam - powiedziałam jąkając się - Kim jesteś? <Ktoś chce sobie ze mną po pisać, plizz ja umieram z nudów > |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz